ZIMA NIEZADOWOLENIA – FED

Gorącym tematem weekendowych programów gospodarczych wiosną 2008 było to, czy w 2010 roku prezydent przedłuży kadencję Bernankego na kolejny okres, czy też nie. Napędem do tej debaty stały się dwa czynniki. Po pierwsze, nowy prezydent, tym bardziej z ramienia Partii Demokratycznej, może postanowić, że obsadzi na tak istotnym stanowisku swojego człowieka. Po drugie, dotychczasowa kadencja przebiega pod znakiem słabych wyników w gospodarce i na rynkach finansowych, więc warto sprawdzić, czy kto inny poradziłby sobie lepiej. Żaden z kandydatów nie zasugerował nawet, że oczekiwałby zmiany na czele Rezerwy Federalnej, żaden też nie udzielił obecnemu prezesowi poparcia, jakie otrzymał Greenspan przed ostatnimi wyborami.

Osobiście niezmiennie uważam, że nie powinniśmy mieszać polityki do decyzji o kolejnej nominacji. Chociaż Beman- ke jest republikaninem, pracując jako prezes Fed, postępuje raczej jak bezstronny technokrata. Trend, by utrzymywać Fed z dala od polityki, nieraz przysłużył się krajowi. Zarówno Bill Clinton, jak George W. Bush trzymali się zasady niemieszania się w sprawy Fed. Co więcej, skoro republikański prezydent Reagan mógł powołać na to stanowisko demokratę Paula Volckera, zaś demokratyczny prezydent Bill Clinton – republikanina Alana Greenspana, dlaczego nowy demokratyczny prezydent miałby zrezygnować z Bemankego?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>