Zabrać kluczyki do samochodu – Fed cz. II

Naturalnie Fed Bernankego zdaje sobie sprawę, po jak śliskim gruncie stąpa, walcząc z inflacją. O wiele łatwiej stłumić ją w zarodku, niż pozwolić jej rosnąć do momentu, gdy walka z nią staje się kampanią wojenną, jaką pamiętamy z czasów Volckera. Ponadto, chociaż pod wieloma względami sytuacja znacznie silniej niż kiedyś sprzyja rozwojowi inflacji, pod innymi jest na odwrót. Co najważniejsze, lata niskiej inflacji utwierdziły większość Amerykanów w przekonaniu, że inflacja ma być niska, takie są więc ich oczekiwania. W rezultacie wytworzyło się psychologiczne zjawisko powstrzymywania kosztów. Dziś, gdy rynek pracy jest bardzo wymagający, pracownicy nie są tak skorzy jak dawniej do upominania się o podwyżki, a gdy ceny towarów i inne koszty rosną, przedsiębiorstwa muszą wkładać wiele wysiłku w przezwyciężanie presji cenowych. Wiele przyczyn, z powodu których inflacja w latach siedemdziesiątych mogła tak łatwo wybuchnąć, jak automatyczne podwyżki podążające za rosnącymi kosztami utrzymania, dzisiaj nie ma racji bytu.

Bernanke powinien skorzystać na rosnącej autonomii Fed. Jak wykazałem, dwaj ostatni prezydenci Stanów Zjednoczonych skrupulatnie powstrzymywali się od krytykowania Fed, presja ze strony Kongresu z czasem również osłabła. Ostatnie trzy nominacje do władz Banku to powołanie nieza- angażowanych politycznie technokratów – Bena Bemanke- go, Donalda Kohna i Frederica Mishkina. Być może politycy przekonali się, że obecność kompetentnego, apolitycznego szefa na czele banku centralnego zmniejsza niebezpieczeństwo kraks gospodarczych lub finansowych, a zatem jest korzystne. Nawet w mrocznych czasach prezesury Paula Volckera Fed był w stanie utrzymać niezawisłość, aby zaś sytuacja naprawdę stała się groźna, potrzeba było całego dziesięciolecia niewłaściwie prowadzonej polityki. Z pewnością wiedza ta nie odeszła na emeryturę wraz z Greenspa- nem. Jak to ujął Bemanke, od czasu gdy Paul Volcker położył kres inflacji na początku lat osiemdziesiątych, „decydenci w polityce monetarnej, przywódcy polityczni, a także zwykli ludzie po dwudziestu latach doświadczeń upewnili się, że niska i stabilna inflacja przynosi gospodarce znaczne korzyści”40. Fed będzie się starał ostrożnie korzystać z tego ciężko zarobionego kapitału, a najlepszym na to sposobem jest walka z inflacją, zanim ta wymknie się spod kontroli.

PRZESZŁOŚĆ NIE ZAWSZE POKAZUJE, JAK BĘDZIE WYGLĄDAĆ PRZYSZŁOŚĆ

Mam tylko jedno zastrzeżenie do powyższego optymistycznego wywodu na temat Bernankego. Świetny badacz nie zawsze musi stać się znakomitym praktykiem. Weźmy na przykład prezesa Fed z lat siedemdziesiątych, Arthura Burnsa. Miał on znakomite przygotowanie, łącznie z budzącym szacunek dorobkiem naukowym, oraz szerokie doświadczenie w tworzeniu polityki. Mimo to jego kadencja okazała się jedną wielką porażką. Zaczął od twierdzenia, że dyscyplina monetarna jest kluczem do sukcesu przy powstrzymywaniu inflacji. Następnie znajdował jedną po drugiej mniej lub bardziej prawdopodobne wymówki, aby uniknąć podania pacjentowi gorzkiego monetarnego lekarstwa. Największym jego błędem było wywieranie nacisku na wprowadzenie polityki kontroli cen i płac1. Wymyślił koncepcję bazowego pomiaru inflacji, a następnie wykluczył z bazy wszelkie obszary, w których inflacja była nadmiernie wysoka. Często znajdował też powody, by prowadzić politykę w kierunku najbardziej odpowiadającym oczekiwaniom administracji prezydenta Nixona. Praca czyni człowieka, ale też może go złamać.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>