WYZWANIA DLA FED

Oczekiwałbym również, że Fed znacznie poszerzy badanie zależności między rynkami kapitałowymi a gospodarką. Badania takie powinny się wiązać z zebraniem większej ilości informacji od instytucji finansowych i zawierać bardziej dogłębną analizę współczesnej architektury finansowej. Znalazłoby się tu również miejsce na poszerzenie badań Bernankego nad modelem akceleratora finansowego. Szczegółowe omówienie tych zagadnień wykracza poza zakres tematyczny niniejszej książki, ale pokrótce widzę to tak: zwiększać się będą naciski na ujawnienie danych z obszarów rynków kapitałowych, które obecnie spowija mrok tajemnicy, jak również na zmiany w mechanizmach regulacji rynków finansowych, zwłaszcza związanych z udzielaniem kredytów hipotecznych.

Jednym z największych wyzwań dla Fed będzie zrezygnowanie z polityki radykalnego zarządzania ryzykiem. W reakcji na kryzys finansowy Fed zastosował bardzo agresywne podejście do udzielania pożyczek w formie aktywów płynnych w zamian za aktywa o niskiej płynności. Obniżył też zdecydowanie stopę funduszy do bardzo niskiego poziomu. Gdy rynki i gospodarka dojdą do siebie po kryzysie, władze Fed muszą unikać powtórki błędu popełnionego przez Greenspana w pierwszych latach dekady, polegającego na spychaniu stopy funduszy do minimalnych wartości w czasie kryzysu i podnoszeniu stopy funduszy „w umiarkowanym tempie”, gdy tylko recesja ustąpiła.

Wreszcie, chociaż większość przedstawicieli Fed niechętnie się do tego przyznaje, muszą rozważyć zmianę postępowania w sytuaq’i zagrożenia bańką cenową. Gary Stern, dawny prezes Fed w Minneapolis, zauważa, że „radzenie sobie ze skutkami pojawienia się cen aktywów niemających pokrycia nie jest ani łatwe, ani tanie”2 oraz że „nie przeczy zdrowemu rozsądkowi pomysł, by decydenci zapewnili stworzenie struktury wsparcia oraz uzyskanie tolerancji dla prowadzenia polityki skierowanej przeciwko takim nadmiarom”3. W przeszłości Bernanke uważał, że bańki zbyt trudno rozpoznać i zbyt trudno powstrzymać, by Fed mógł podejmować jakieś akcje prewencyjne. Z jego wcześniejszych prac wynika jednak, że rozumie on, a nawet darzy odrobiną sentymentu strategię „pochylania się do bańki”. Zauważa: „Zgodnie z tą filozofią Fed powinien starać się delikatnie sterować cenami aktywów, kierując je poza ścieżkę prowadzącą do wzrostu bańki. Na przykład, dostrzegając gwałtowną aprecjację cen akcji, Fed musi nie tylko zaostrzyć kurs, na tyle by odsunąć możliwe skutki oddziaływania boomu na inflację i produkt, lecz także dodać jeszcze 25 do 50 punktów bazowych zapasu, w nadziei, że tym samym uda się zapobiec wzrostowi cen na giełdzie ponad poziom wynikający z rzeczywistych wartości”4. Porównuje to do niezbyt obciążającego ubezpieczenia i dodaje: „Rzadko w gospodarce zdarza się, że optymalna składka ubezpieczeniowa odnośnie dowolnego ryzyka jest równa zeru”5. Nie potrafię sobie wyobrazić, że Fed pod kierownictwem Bemankego przestaje zwracać uwagę na inflację i tempo wzrostu, a zamiast tego koncentruje się na zaciętej walce z bańkami cenowymi, może powinien jednak odrobinę zboczyć z kursu i zaostrzyć nieco politykę w sytuacji zagrożenia rozwojem bańki.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>