WYPATROSZONY I POĆWIARTOWANY – FED

Przed oddaniem tej książki do druku doszło do zbiegu okoliczności: niskie tempo wzrostu gospodarczego spotkało się z rosnącą inflacją oraz upadkiem rynków finansowych. Oczywiście wywołało to falę krytyki wobec Fed. Niektórzy zarzucali Fed, że dokonywał zbyt dużych cięć stóp procentowych, tracąc tym samym wiarygodność antyinflacyjną. Zdaniem in- nych, Fed, próbując bez przyśpieszania tempa działań nadrobić straty spowodowane kolejnymi Szokami na rynku mieszkaniowym i kredytowym, „pozostaje w tyle za wykresem”, a tymczasem powinien dokonać obniżek znacznie szybciej. W niektórych komentarzach łączą się oba te stanowiska. Innymi słowy, Fed jest szarpany w cztery strony jednocześnie. Powinien złagodzić kurs, by wspomagać wzrost, złagodzić kurs, by wspomagać rynki, utrzymać ostry kurs, by powstrzymać inflację, a także pozostać przy wysokich stopach, by uniknąć ryzyka nadużyć. Fed krytykują dwa przeciwstawne sobie obozy.

Allan Meltzer, znawca historii Fed, uważa, że bank ten ugiął się pod presją rynków i polityków po cięciach, jakich dokonał w styczniu 2008 roku1. Dziennikarze „Wall Street Journal” stwierdzili: „Teraz wiemy, co się dzieje, gdy Wall Street i świat polityki dopuszczają się krytyki Bena Bemankego za «pozostawanie w tyle za wykresem». Ben wsiada do bolida i przyśpiesza bardziej, niż przewiduje wykres. Wczoraj mieliśmy cięcie o 50 punktów bazowych, w ubiegłym tygodniu – redukcję awaryjną o 75 punktów i wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z monetarnym wyścigiem”2. Kilka tygodni później ta sama gazeta zauważyła, że ceny ropy, złota i euro – „najlepsze wskaźniki oczekiwań inflacyjnych” – biją kolejne rekordy3. Michael Darda, specjalista ekonomii biznesu i felietonista często publikujący na łamach „Wall Street Journal”, napisał w tamtym okresie: „Całkiem zapomnieliśmy, że to środowisko polityczne w pierwszym rzędzie przyczyniło się do obecnych problemów na rynku nieruchomości i kredytów […]. Nie doczekamy się pewnie kolejnej bańki cen mieszkań, ale jest dość prawdopodobne, że niezadługo doczekamy się wyższej inflacji”4. Adam Posen, znawca polityki ekonomicznej związany z Peterson In- stitute for International Economics, zgadza się z nim, utrzymując, że szybsze cięcia stóp przez Fed byłyby „może zbyt silnym, ale z pewnością nie za słabym stymulatorem”, który popchnąłby inflację na znacznie wyższy poziom5.

Inni wyrażają pogląd, że Fed zbyt opieszale obniżał stopy w obliczu nadciągającej burzy na rynku mieszkaniowym i kredytowym. W styczniu 2008 roku David Rosenberg, ekonomista z banku Merrill Lynch, uznał, że „Bemanke pozostaje zdecydowanie w tyle za krzywą”6. Robert Shiller, profesor ekonomii z Uniwersytetu Yale, słynny z zapowiedzi giełdowego krachu lat 2000-2001, utrzymywał, że „Bemanke nie docenił ogromu kryzysu na rynku nieruchomości. Volcker poradziłby sobie z tą sytuacją znacznie lepiej. Był bowiem niezależnym myślicielem i nie bał się niczego”7. Dean Baker z Center for Economie and Policy Research (Centrum Badań nad Ekonomią i Polityką Ekonomiczną) pisał: „Ta historia nie obędzie się bez oskarżeń rzucanych na kogo się da, jednak z pewnością nie jest za wcześnie, by wskazać osoby odpowiedzialne. Polityka gospodarcza poniosła olbrzymią porażkę, a zatem jej sprawcy powinni zostać napiętnowani”8.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>