SIEDEMNASTU EKONOMISTÓW, TRZYDZIEŚCI CZTERY OPINIE

Można się dziwić, że dokonanie tak nieznacznego postępu zajęło Bemankemu tak wiele czasu. Niestety, na przeszkodzie realizacji długoterminowego planu strategicznego wciąż staje polityka krótkoterminowa, trzeba też sprostać wyzwaniom stwarzanym przez bieżącą sytuację. Poza tym proces jest spowalniany przez demokratyczny styl debaty, jaki preferuje Bernanke. Nie zależy mu na forsowaniu decyzji wbrew całemu Komitetowi, jest zwolennikiem zdrowego konsensusu. Inna kwestia to liczebność FOMC. Jak pamiętamy, Komitet składa się z dziewiętnastu członków (przez dwa pierwsze lata urzędowania Bemankego dwa stanowiska pozostawały nie obsadzone) i choć formalnie tylko dwunastu bierze udział w głosowaniu na danym spotkaniu, strategiczne decyzje na tematy tak istotne jak określenie celu inflacyjnego wymagają poparcia całego Komitetu. Bernanke może czuć się trochę jak prezydent Harry Truman, który kiedyś zażartował, iż chciałby mieć „jednorękiego ekonomistę”, żeby nie wysłuchiwać dwóch przeciwstawnych opinii na każdy temat.

Ostatnią z przyczyn powolnego wprowadzania zmian jest ryzyko ostrej reakcji. Przepychanie na siłę decyzji o celu, który potem może nie zostać zatwierdzony przez Kongres, do niczego nie prowadzi. Barney Frank, wpływowy szef Komitetu Nadzoru Finansowego USA (House Financial Services Committee), powiedział, że uchwalenie celu inflacyjnego byłoby „tragicznym błędem”. Uważa on, że Fed ma „ustawowy obowiązek utrzymywania stabilnych cen i niskiego bezrobocia. Jeśli któryś z tych czynników zostanie określony poprzez cel, oczywiste się stanie, że ten współczynnik będzie faworyzowany”21.

Z teorią pana Franka nie zgadzają się ani władze Fed, ani większość makroekonomistów. Poglądy pana Franka odzwierciedlają model ekonomiczny, od którego większość ekonomistów od dawna się odżegnuje, gdyż mało kto wierzy w ideę stałego balansu pomiędzy inflacją a bezrobociem. Zgodnie z nowoczesną krzywą Phillipsa (którą trudno wyjaśnić komuś, kto nie jest ekonomistą) ustalenie przez Fed celu dla stopy bezrobocia skutkuje niemal na pewno destabilizacją gospodarki. W przypadku obrania celu na zbyt niskim poziomie próby zrealizowania go nakręcą spiralę inflacji. Równie groźne byłoby przyjęcie celu na zbyt wysokim poziomie, co z kolei może wywołać deflację.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>