W samo południe – rynek kredytów 2007 r.

Niestety, wpadka z panią Bartiromo nie była jedynym kłopotem z komunikacją, jakiego doświadczył Fed za Bernan- kego. W westernie W samo południe Gary Cooper ciągle zmienia zdanie, czy należy zmierzyć się z zabójcą, czy też opuścić miasto, jak chce pokojowo nastawiona żona, kwa- kierka. Ostatecznie postanawia pozostać i pozbyć się złoczyńcy. W sytuacji kryzysu na rynku kredytów w 2007 roku Bernanke doświadczył tych samych rozterek, co bohaterowie filmu W samo południe. W tym czasie Fed raz po raz zmieniał zdanie:

– 7 sierpnia, po posiedzeniu, które odbyło się w standardowym terminie, FOMC ogłosił, że utrzyma antyinflacyjny kurs. W tydzień później Fed ogłosił, że w związku z obawami o tempo wzrostu obcina stopę dyskontową.

– W tygodniach poprzedzających wrześniowe posiedzenie FOMC kilku regionalnych prezesów banków Rezerwy sugerowało, że FOMC nie ma pewności, czy istnieje rzeczywista potrzeba obniżania stóp. Ostatecznie dokonano potężnego cięcia stopy funduszy o całe 50 punktów bazowych.

– W listopadzie, mimo dość dobrej kontroli nad rynkami kapitałowymi, członkowie FOMC w kolejnych wypowiedziach o podobnym tonie zdawali się nalegać, aby w czasie posiedzenia 11 grudnia zaplanowano niezmienne oprocentowanie oraz nie obniżano stopy funduszy, nawet gdyby miało to oznaczać spowolnienie tempa wzrostu. Aż nagle, w ostatnim tygodniu listopada, Bernanke i wiceprezes Donald Kohn dość silnie podkreślili, że Fed na posiedzeniu 11 grudnia zamierza rozważyć dalsze cięcia stóp.

– W styczniu 2008 roku, po okresie postępowania zgodnie z teorią gradualizmu, FOMC dokonał gwałtowne- go cięcia o 125 punktów bazowych, co było ruchem dwukrotnie bardziej gwałtownym od oczekiwanego zarówno przez rynki, jak i obserwatorów Fed na początku miesiąca.

Te na pierwszy rzut oka nagłe zmiany kierunku nadwerężały reputację Bernankego na rynku obligacji. Jest zatem „jastrzębiem” czy „gołębiem”? Czy to rynki wodzą go za nos, czy też on cały czas kontroluje sytuację? Zmiany te stoją w wyraźniej sprzeczności z cyklem „umiarkowanego” tempa zaostrzania kursu, którym zakończyła się kadencja Greenspa- na. Wówczas każdy ruch był doskonale przewidywalny dla rynków. Dlaczego więc Bernanke, taki adwokat przejrzystości, zachowuje się tak nieobliczalnie?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>