RYZYKOWNE ZARZĄDZANIE RYZYKIEM CZ. II

Jednak oczekiwania inflacyjne były względnie stabilne, nawet gdy faktyczna inflacja wykazywała znaczne wahania. W czasie pisania niniejszej książki pomiar oczekiwań inflacyjnych dokonany tą właśnie metodą umiejscawia je gdzieś pośrodku między niedawnymi wskazaniami. Inne metody mierzenia inflacji dawały bardziej stabilne odczyty. Wyniki ankiety oczekiwań konsumenckich przeprowadzanej przez Uniwersytet Michigan podniosły się w ciągu ostatnich dwóch lat kilkudziesięciokrotnie14. Ankieta Progno- stów Profesjonalnych pokazuje oczekiwania na niezmienionym poziomie15. Wreszcie nic nie wskazuje, by inflacja podstawowa miała wywierać wpływ na kompensację na rynku pracy. Przykładowo indeks kosztów zatrudnienia rósł stale w niezmiennym tempie 3,5 procent przez ostatnie sześć lat. W chwili gdy piszę te słowa, wygląda na to, że zaufanie do antyinflacyjnych umiejętności Fed jest na brzegach wystrzępione, lecz ta utrata wiary ma w moim przekonaniu charakter krótkotrwały. Myślę, że Fed postąpił rozsądnie, przyjmując założenie, iż gospodarka oraz rynek dóbr konsumpcyjnych osłabną, wywołując spadek zarówno oczekiwań, jak i faktycznej inflacji.

Gdy następuje spowolnienie gospodarcze, musi minąć trochę czasu, by stopa bezrobocia i inne wskaźniki wolnych zasobów wzrosły, obniżając temperaturę inflacji. Jak widać na wykresie 14.1, inflacja na ogół przyjmuje najwyższe wartości w połowie recesji, a następnie gwałtownie spada do momentu zakończenia się kryzysu i jeszcze przez jakiś czas, gdy gospodarka podnosi się z recesji. Gdyby gospodarka w latach 2008 i 2009 była słaba, obawy inflacyjne powinny zacząć zanikać.

Z punktu widzenia konserwatywnego ekonomisty ciekawszym nurtem krytyki wobec Fed jest nie ten, który obwinia Bernankego o nadmierne łagodzenie polityki monetarnej, lecz ten, który piętnuje jego zbyt pochopne uruchamianie kolejnych programów ratunkowych dla rynków kredytowych. Uważam, że programy te byłyby niezbędne do walki z kryzysem na rynkach kapitałowych (kryzysem nawet o jeszcze większej skali), gdyż oddalają niebezpieczeństwo głębszej recesji. Programy te są jednak obciążone kosztami o dwojakim charakterze. Po pierwsze, w związku z nimi pojawia się ryzyko nadużyć. Ratując inwestorów, Fed zachęca do prób nadużycia. Moim zdaniem, koszt ten jest relatywnie niski, w końcu Fed wkracza dopiero w sytuacji potężnych strat poniesionych przez przedsiębiorstwa finansowe, znaczącego spadku na giełdzie i silnego bólu odczuwanego zarówno przez inwestujących w obligacje, jak i osoby, które zaciągnęły pożyczki egzotyczne. Drugim rodzajem kosztu jest możliwe zaostrzenie regulacji na rynkach kapitałowych. Gdy dochodzi do udzielenia pomocy finansowej upadającym firmom, zaczynają się zaostrzać zasady działania na rynkach, aby dało się uzyskać coś za coś. Kwestie związane z regulacją wykraczają poza zakres tematyczny tej książki, zauważę jednak, że przydałoby się na nowo opracować zestaw zasad regulujących działanie rynków kapitało- wych, obecnie przypominający ciężką, pikowaną kołdrę. Pytanie tylko, czy nowa struktura umożliwi właściwe zarządzanie ryzykiem, czy zapewni bezpieczeństwo konsumentów przy utrzymaniu kosztów na poziomie nie zniechęcającym do podejmowania inicjatyw finansowych.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>