PRINCETOŃSKA ZAGRYWKA „TYLNYMI DRZWIAMI” CZ. II

Jako wieloletni profesor w Princeton Bernanke musiał być zaznajomiony z rozgrywaniem „tylnymi drzwiami”, dzięki czemu drużyna niższych, wolniejszych koszykarzy (jak Princeton) może wygrać z drużyną szybszych wielkoludów (jak Georgetown). Manewr „tylnymi drzwiami” polega na tym, że zawodnik wybiega na obrońcę, a następnie gwałtownie zawraca i ścina do kosza. Jeśli zwód zostanie wykonany odpowiednio szybko, zawodnik może zająć pozycję dogodną do otrzymania podania i rzutu. Trudno ocenić, czy było to świadome działanie, czy nie, w każdym razie Bernanke wprowadził coś, co wyglądało jak ulepszona metoda prognozowania, w rzeczywistości jednak stanowiło „tylne wyjście” do ujawnienia poziomu inflacji uznawanego przez FOMC za dopuszczalny. Wskutek tych działań rozbieżności zdań w Komitecie bardzo się zmniejszyły. Najbardziej „jastrzębi” z członków optował za celem na poziomie 1,5 procenta, a najbardziej „gołębi” preferował 2 procent. Środkowy zakres tendencji, po wyłączeniu trzech górnych i trzech dolnych wskazań, wahał się od 1,6 do 1,9 procenta (wykres 7.2)17.

Na wypadek gdyby ktoś nie zrozumiał, o co chodzi, gubernator Fed Frederic Mishkin w przemówieniu wygłoszonym w listopadzie 2007 roku wyłożył tę logikę w następujący sposób:

„Prognozy zarówno dla ogólnej, jak i bazowej inflaqi w trzyletniej perspektywie czasu (czyli do roku 2010) mieszczą się w granicach od 1,5 do 2 procent. Środkowa tendencja owych prognoz waha się między 1,6 a 1,9 procent […]. Prognoza każdego z uczestników FOMC oparta jest na przyjętych przez niego założeniach „właściwej” polityki monetarnej, czyli ścieżki prowadzonej polityki, skalibrowanej tak, by możliwe było osiągnięcie takich wyników działalności gospodarczej oraz inflacji, które będą najbardziej spójne z naszym podwójnym celem – utrzymania stabilności cen oraz maksymalnego zatrudnienia. Z tego powodu długoterminowa prognoza inflacji zawiera informacje o wizji najkorzystniejszej stopy inflacji sprzyjającej osiągnięciu owego podwójnego celu, jaką ma każdy z uczestników FOMC. Stopę tę nazywam «stopą inflacji spójną z mandatem»”18.

W ten sposób, unikając „politycznie niepoprawnego” sformułowania „cel inflacyjny”, możemy się obecnie cieszyć poznaniem nie tylko „optymalnej, długoterminowej stopy inflacji” (OLIR), lecz także „stopy inflacji spójnej z mandatem” (MCIR – mandate-consistent inflation rate). Miałoby się ochotę dodać jeszcze jeden skrót: SOS.

Ujawnienie celów, jakie zakładają członkowie FOMC, umożliwiło zwrócenie się w stronę faktycznego wykorzystania prognoz. Najprostsze w tej sytuacji byłoby zastosowanie spójnych założeń do tworzenia polityki monetarnej. Można by to łatwo przeprowadzić w taki sposób, że każdy z członków FOMC wydaje własną prognozę wzrostu oraz inflacji, przy założeniu, że stopa funduszy będzie zgodna z oczekiwaniami rynku transakcji terminowych. Na rynku transakcji terminowych inwestorzy zakładają, czy Fed obniży czy podniesie stopę funduszy w kolejnych miesiącach. Poprzez otwarte powiązanie prognoz gospodarczych z oczekiwaniami rynku wobec Fed prognozy wzrostu oraz inflacji nabierają o wiele większego znaczenia. Gdyby wzrost lub inflacja okazały się wyższe od prognozy Fed, opinia publiczna mogłaby wyciągnąć stąd wniosek, iż Fed będzie podnosić stopy szybciej, niż oczekiwały rynki. A to byłby kolejny krok na drodze ku strategii komunikacji, jakiej można oczekiwać od nowoczesnego banku centralnego.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>