POCZĄTKI KADENCJI BERNANKEGO CZ. II

Niestety, wygląda na to, że obejmowanie stanowiska przez nowego prezesa Fed podlega prawu Murphy’ego, które można ująć następująco: początek kadencji zawsze zbiega się z trudnym okresem dla gospodarki i rynków finansowych. Paul Vol- cker pojawił się w sytuacji będącej największym wyzwaniem dla gospodarki w historii Fed. Natychmiast stanął w obliczu olbrzymiej presji politycznej oraz inflacji wymykającej się spod kontroli, które zmuszały go do naciśnięcia na hamulec polityki monetarnej. Dobrym i prostym miernikiem wyzwań gospodarczych, przed jakimi stoi Fed, jest wskaźnik ubóstwa – suma stopy bezrobocia oraz rocznej inflacji cen konsumenckich (wykres 13.1). Do 1979 roku, czyli do czasu podjęcia działań przez Volckera, wskaźnik ten zdążył podskoczyć do wartości osiągniętej tuż po drugiej wojnie światowej, czyli do 22 procent. Greenspan przejął urząd w czasach niewiele łatwiejszych. Inflacja pięła się w górę, Fed stopniowo stawiał jej opór, a w roku 1987, ledwie kilka miesięcy po objęciu stanowiska, Greenspan musiał poradzić sobie z poważnym kryzysem na giełdzie. Indeks ubóstwa podniósł się w 1989 roku, nigdy jednak nie sięgnął pułapu z czasów Yolckera.

Kadencja Bemankego jest doskonałym przykładem działania prawa Murphego, o którym wspomniałem na początku. Można by sądzić, że objął posadę w najgorszym możliwym momencie. Greenspan bowiem pod koniec kadencji dopuścił do przegrzania się gospodarki, rynku nieruchomości i kredytów. Bemanke odziedziczył po nim zarówno niewielki kłopot związany z inflacją, jak i groźne bańki na rynku mieszkaniowym i kredytowym. Ponadto kryzys rynku kapitałowego okazał się znacznie bardziej złożony i trudniejszy do opanowania niż którykolwiek z dawniejszych. Dwa ważne wydarzenia w świecie finansów, w obliczu których stanął Greenspan, czyli krach na giełdzie w roku 1987 oraz zastój na rynku instrumentów o stałym oprocentowaniu z roku 1998 były względnie proste do naprawienia. W obu przypadkach wystarczyło kilka kolejnych obniżek stóp (w drugim przypadku w połączeniu z udzieleniem jednej z zagrożonych firm częściowego wsparcia), by rynek powrócił do normalnego funkcjonowania. Mieszanka wzrostu, inflacji i trudności na rynkach finansowych, jakie przypadły w udziale Bernankemu, przypomina początki kadencji Volckera, lecz w porównaniu z warunkami, z jakimi zetknął się na starcie Greenspan, jest znacznie gorsza.

Dla Bernankego były to czarne wieści, natomiast dla kogoś, kto chciał się szybko dowiedzieć o nim jak najwięcej – bardzo pomyślne. Choć muszę w tym miejscu przyznać, że kilka razy marzyłem, by wypadło mi pisać tę książkę w nieco mniej ciekawych czasach. Trudne okoliczności gospodarcze i rynkowe na początku kadencji Bemankego stanowiły jednak interesujące pole doświadczalne, na którym można było przetestować jego zachowanie i umiejętności. Zarówno ja sam, jak i inni znani mi obserwatorzy poczynań Fed uważaliśmy, że nowy prezes sobie poradzi. Bernanke ma znakomite przygotowanie do tej roli i, jak już widzieliśmy, nie brakuje mu pomysłów na usprawnianie polityki monetarnej. Ale czy uda mu się w równie dobrym stylu przebyć cały dystans swej ka- denq’i? A konkretniej – biorąc pod uwagę szybko ewoluujące warunki gospodarcze i finansowe, czy będzie w stanie robić swoje mimo krytyki i wrogich ataków ludzi nieprzychylnie nastawionych? W niniejszym rozdziale przyjrzymy się wyzwaniom, przed jakimi stanął Fed Bemankego, oraz temu, jak on sam na nie zareagował.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>