LIDEROWI NIE WYPADA SIĘ BUNTOWAĆ CZ. II

Robert Shiller, słynny ekonomista, który przewidział załamanie się giełdy w 2000 roku, twierdzi, że korzenie bańki na rynku mieszkaniowym w Stanach Zjednoczonych sięgają aż roku 1998, kiedy to inflacja cen nieruchomości wyprzedziła inflację cen konsumenckich. Nasz punkt widzenia wynikał natomiast z uznania, że lepszą ocenę realności cen mieszkań daje ich porównanie ze wzrostem dochodów (wykreśli.2). Zgodnie z tym kryterium początkowy skok cen stanowił rekompensatę słabego wzrostu na początku łat dziewięćdziesiątych. Ponadto niższe stopy oprocentowania, jak również nowe, atrakcyjne produkty na rynku kredytów hipotecznych sprawiły, że nieruchomości stały się znacznie bardziej dostępne. W naszej opinii początkowy wzrost cen domów był napędzany przez podstawowe i realne zjawiska, takie jak niższe oprocentowanie kredytów hipotecznych, i silną gospodarkę, nie zaś przez nieuzasadniony optymizm. W ten sposób znaleźliśmy się wśród większości, która uznała ostrzeżenia Shillera za straszenie na wyrost.

więcej

KIEDY BAŃKA PĘKA

Tyle o fazie nadmuchiwania się bańki. Teraz zajmijmy się jej drugim aspektem, to znaczy fazą, gdy z bańki uchodzi powietrze. Jak już wspominałem wyżej, klasyczna wizja oczyszczania systemu ze zgnilizny zakłada, że Fed nie powinien w ogóle angażować się w zjawisko baniek cenowych, lecz pozwolić rynkom uczyć się na własnych błędach. Takie były założenia teorii likwidacjonistycznej Andrew Mellona, Sekretarza Skarbu w czasach przed Wielkim Kryzysem. „Zlikwidować pracę, zlikwidować giełdę, zlikwidować rolnictwo, zlikwidować nieruchomości”. Nawet panika nie była taka zła: „Oczyści system z całej zgnilizny. Wysokie koszty utrzymania i wysoka stopa życiowa będą musiały spaść. Ludzie zaczną ciężej pracować, prowadzić bardziej moralne życie. Nastąpi przewartościowanie zgodne z rzeczywistością, a ludzie przedsiębiorczy przejmą wraki z rąk osób mniej kompetentnych”16.

więcej

FOMC

Wprowadzając w życie opracowany przez siebie schemat, Bernanke ze wszystkich sił starał się wyjaśnić, że nie zamierza ignorować podwójnego mandatu Fed, obejmującego jednocześnie wzrost i inflację. „Aby rozwiać obawy wszystkich osób niepokojących się o możliwość utraty krótkoterminowej elastyczności – powiedział – proponuję, by FOMC publicznie ogłaszał wartość OLIR z następującymi zastrzeżeniami:

więcej

OBSERWACJA PTAKÓW ZNÓW W MODZIE

W początkowym okresie sprawowania urzędu przez Green- spana podobnie jak wielu obserwatorów Fed czyniłem znaczne wysiłki, by umiejscowić każdego z członków FOMC na skali od jastrzębi do gołębi, a następnie analizować ich wypowiedzi, patrząc przez pryzmat ich pozycji w tym schemacie. Jeśli na przykład „jastrzębie” wypowiadały się szczególnie ostro, a i głosy „gołębi” nie brzmiały zbyt łagodnie, wnioskowałem, że zanosi się na podwyżkę. Z czasem jednak, gdy dominacja Greenspana stała się wyraźniejsza, przyjąłem inną taktykę i zacząłem dzielić członków na „lojalistów”, wiernie powtarzających opinie Greenspana, oraz „niezależnych”, którzy pozwalali sobie na pewne dysharmonie w wypowiedziach, w stosunku do tego, co głosił prezes. Pomijałem raczej słowa owych „niezależnych” i zwracałem uwagę na to, co mówią „lojaliści”. W momentach gwałtownych zmian w gospodarce uważałem też, by odsiać głosy tych lojalistów, którzy wydawali się powtarzać starsze poglądy Greenspana.

więcej

DOCIEKLIWI CHCĄ WIEDZIEĆ – FED

Jak kształtuje się przyszłość Rezerwy Federalnej? Gdy rozwieją się czarne chmury zgromadzone nad gospodarką i rynkami finansowymi, o ile Bernanke zostanie powołany w 2010 roku po raz drugi, spodziewałbym się dalszych działań na rzecz zwiększenia elastyczności celu inflacyjnego. Fed Bernankego już nieoficjalnie zaprezentował coś, co Frederic Mishkin określił jako „inflację spójną z mandatem”, wynoszącą 1,5-2 procent dla deflatora PCE. W ten sposób jednak Fed w dalszym ciągu pozostaje znacznie w tyle za zasadami ustalania celów przez inne banki centralne. Następne kroki mogłyby obejmować:

więcej

POCZĄTKI KADENCJI BERNANKEGO CZ. II

Niestety, wygląda na to, że obejmowanie stanowiska przez nowego prezesa Fed podlega prawu Murphy’ego, które można ująć następująco: początek kadencji zawsze zbiega się z trudnym okresem dla gospodarki i rynków finansowych. Paul Vol- cker pojawił się w sytuacji będącej największym wyzwaniem dla gospodarki w historii Fed. Natychmiast stanął w obliczu olbrzymiej presji politycznej oraz inflacji wymykającej się spod kontroli, które zmuszały go do naciśnięcia na hamulec polityki monetarnej. Dobrym i prostym miernikiem wyzwań gospodarczych, przed jakimi stoi Fed, jest wskaźnik ubóstwa – suma stopy bezrobocia oraz rocznej inflacji cen konsumenckich (wykres 13.1). Do 1979 roku, czyli do czasu podjęcia działań przez Volckera, wskaźnik ten zdążył podskoczyć do wartości osiągniętej tuż po drugiej wojnie światowej, czyli do 22 procent. Greenspan przejął urząd w czasach niewiele łatwiejszych. Inflacja pięła się w górę, Fed stopniowo stawiał jej opór, a w roku 1987, ledwie kilka miesięcy po objęciu stanowiska, Greenspan musiał poradzić sobie z poważnym kryzysem na giełdzie. Indeks ubóstwa podniósł się w 1989 roku, nigdy jednak nie sięgnął pułapu z czasów Yolckera.

więcej

POCZĄTKI KADENCJI BERNANKEGO

Ben Bemanke już na początku swojej kadencji musiał się zmierzyć z ostrymi i, jak się przekonamy, często nieusprawiedliwionymi atakami krytyki. Na parkietach Wall Street i w prasie biznesowej zyskał sobie kilka niezbyt pochlebnych przydomków: „Ben z helikoptera”, „Ben B-52″, „Miś Beamanke”, oraz „NASCAR Bemanke” (ten ostatni z powodu tempa obniżek w styczniu 2008). W sondażach przeprowadzanych przez „Wall Street Journal” ekonomiści początkowo dawali mu łączną notę 4- lub 4 (80-85 punktów na 100 możliwych), lecz już w lutym 2008 roku jego ocena spadła do 75 punktów, czyli noty 31. Należy przy tym zauważyć, że jego koledzy byli oceniani nie lepiej, a nawet gorzej niż on. W porównaniu z ankietą z 2006 roku ocena prezesa Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude’a Tricheta spadła z 90 do 75 punktów, gubernatora Banku Anglii Mervyna Kinga z 78 do 70, a amerykańskiego Sekretarza Skarbu, Henry’ego Pulsona, z 87 do 74. Innymi słowy, wszyscy ci panowie zaczęli zbierać same tróje.

więcej

PRÓBA OCENY GREENSPANA

Gdy zaczynałem pisać o ciemnej stronie prezesury Alana Greenspana, koncepqa przeprowadzenia krytyki jego działalności punkt po punkcie wydawała mi się niemal bluźnier- stwem. Bez wątpienia Greenspan w ogromnym stopniu przysłużył się silnej gospodarce i rynkom finansowym w czasie niemal dwudziestoletniego okresu sprawowania urzędu. Przez wiele lat uczestniczyłem w licznych sondażach, polegających na wystawianiu Greenspanowi oceny. Nigdy nie postawiłem mu oceny słabszej niż 4, nawet w jego najbardziej chwiejnych momentach. Znaczną część życia zawodowego poświęciłem na wyobrażanie sobie siebie na miejscu Green- spana i na odgadywanie kolejnych jego ruchów, bardzo trudno mi zatem przychodzi rozważanie, co powinien zrobić, a łatwo – co najprawdopodobniej zrobi.

więcej

PIANA NA RYNKU

W lipcu 2005 roku już nawet Alan Greenspan był skłonny uznać istnienie lokalnych baniek. „Tego, czy średnie ceny nieruchomości na obszarze całego kraju są przeszacowane […], nie da się sprawdzić w prosty sposób, jednak wydaje się możliwe pojawienie się co najmniej realnych oznak piany na niektórych rynkach lokalnych”12. Wprawdzie słowo „piana” może tu brzmi mało groźnie i kojarzy się z sympatyczną pianką na piwie, a nie z oznaką poważnego problemu, lecz nie zapominajmy, że oto posługując się charakterystycznym dla siebie kodem pełnym eufemizmów, Greenspan potwierdził, że Fed widzi zagrożenie prawdopodobieństwem powstania bańki cenowej. Co więcej, w czasie niedawnego tournee promującego jego wspomnienia Greenspan przyznał wreszcie, że słowo „piana” było eufemistycznym określeniem bańki, gdyż „wiadomo, że bańki tworzące pianę sumują się do postaci jednej zbiorczej bańki”13. Tyle w kwestii rozpoznania bańki.

więcej

GREENSPAN I DYLEMATY WOKÓŁ BANIEK FINANSOWYCH CZ. III

Czytając te słowa z perspektywy czasu, jesteśmy przekonani, że były to założenia zdecydowanie błędne nawet wtedy wydawały się przesadnie optymistyczne. Po wysłuchaniu powyższej wypowiedzi Greenspana zajęliśmy wraz z Joe Abate’em odmienne stanowisko: choć na ogół lokalne rynki nieruchomości nie są faktycznie powiązane, w warunkach koniunktury wiatach 2004 i 2005 zaczęły mieć ze sobą wiele wspólnego, zarówno z powodu pojawienia się rozlicznych, łatwo dostępnych produktów kredy towych, jak i ze względu na rosnącą grupę nabywców inwestujących wnieruchomości wcelach spekulacyjnych30. O ile między obydwoma miastami o nazwie Portland nie ma bliższego związku, o tyle można było zauważyć coraz wyraźniejsze oznaki epidemii obejmującej zachodnie stany oraz Florydę. Wydawało się czymś więcej niż tylko zbiegiem okoliczności, że inflacja cen domów gwałtownie przyśpieszyła pomiędzy rokiem 2003 a 2004 we wszystkich pięćdziesięciu siedmiu większych aglomeracjach zachodnich stanów. Rosnąca świadomość tej zależności miała istotne znaczenie, gdyż wrezultacie rynki te z większym prawdopodobieństwem mogły zacząć wzrastać lub upadać wspólnie, stwarzając znacznie poważniejsze ryzyko szoku gospodarczego o znaczeniu ogólnokrajowym.

więcej

ORKIESTRA BEZ DYRYGENTA – FED

Być może największą zmianą w stylu działania jest wielokrotnie nagłaśniany powrót do bardziej demokratycznych układów w Fed. Blinder i Reis zwracają uwagę, że Greenspan „zajmował stanowisko na tyle długo, wykazując się przy tym tak dominującą postawą i odnosząc tyle sukcesów, że w pewnym momencie mało który Amerykanin widział jakąś różnicę między «Greenspan» a «Rezerwa Federalna» […]. Zresztą nic w tym dziwnego, gdyż rzeczywiście w dużym stopniu ta różnica była niedostrzegalna”6. Jednym z najbardziej wyraźnych przejawów owej dominacji jest obyczaj, że członkowie FOMC w czasie posiedzeń raczej nie głosują inaczej niż prezes. Proszę wziąć pod uwagę, że oprócz prezesa w głosowaniach bierze udział od dziesięciu do dwunastu członków7, oraz że głosowania odbywają się co najmniej osiem razy w roku, co daje średnio około stu okazji rocznie do wyrażenia sprzeciwu wobec opinii prezesa. Przez całą kadencję Greenspana faktyczna liczba głosów oddanych niezgodnie z głosem prezesa spadła z jedenastu pod koniec lat osiemdziesiątych w zasadzie do zera na przestrzeni ostatnich siedmiu lat.

więcej

PRZEWODNICZĄCY JEST NICZYM KAPITAN HOLOWNIKA

Szefowie banków centralnych, a w szczególności legendarny poprzednik Bemankego, bywają opisywani jako potężni technokraci, którzy pociągają za sznurki gospodarki we wszystkich jej aspektach. W rzeczywistości, nawet jeśli uznamy tę opinię za prawdziwą, zauważymy, że polityka jest realizowana w świecie pełnym niepewności. Każdy z kluczowych parametrów tego układu może być przedmiotem dyskusji. Niełatwo określić, jak szybko musi postępować wzrost gospodarczy, by nastąpiło ograniczenie rynku pracy. Równie trudno przewidzieć, jak nisko musi spaść stopa bezrobocia, żeby pojawiła się inflacja. Nie wiadomo też dokładnie, jak długo opinia publiczna może tolerować inflację, zanim zacznie tracić zaufanie do Fed, a wysoka inflaq a przełoży się na płace i ceny. Polityka monetarna oddziałuje również innymi, jeszcze bardziej złożonymi i mniej przewidywalnymi kanałami. Stąd słynna uwaga Miltona Friedmana, że polityka pieniężna działa z dużym i trudnym do przewidzenia opóźnieniem.

więcej

Dlaczego stopy procentowe są aż tak ważne ? – stopa procentowa

Raz w miesiącu , gdy przypada akurat konferencja prasowa poświęcona posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej (bardzo ważny organ Narod...

więcej

Pieniądze na rozwój firmy ? Ruszamy na giełdę! – giełda

Wiele firm , które osiągnęły wstępny sukces uważa , że osiągnęła już tak zwany szklany sufit co wiąże się z koniecznością ogromnyc...

więcej