ODPOWIEDNIE NARZĘDZIE DO WŁAŚCIWYCH ZADAŃ – FED

Do kontrowersji przyczynia się istnienie różnych modeli funkcjonowania świata. Politycy nastawieni populistycznie nie podzielają poglądów wyznawanych przez większość ekspertów od makroekonomii, że Fed nie ma długoterminowego wpływu na stopę bezrobocia czy podział dochodu narodowego. Populiści uważają, że Fed powinien zbijać stopę bezrobocia niemalże do zera, nawet kosztem nieco wyższej inflacji, między innymi dlatego, że niskie bezrobocie sprzyja głównie pracownikom najsłabiej zarabiającym. Sądzą, że Fed za wszelką cenę stara się robić dokładnie odwrotnie, to jest utrzymywać wysokie bezrobocie i w ten sposób wspierać wierzycieli (czyli bogatych) kosztem dłużników (czyli biednych).

Ekonomiści ripostują, iż wyznawcy opcji populistycznej mylą efekty długoterminowe z krótkoterminowymi i nie zdają sobie sprawy z kluczowego znaczenia oczekiwań inflacyjnych. Jak pamiętamy z rozdziału pierwszego, Fed nie może raz na zawsze obniżyć stopy bezrobocia poniżej NAIRU (bezrobocia stabilizującego poziom inflacji), czyli stopy naturalnej. Nie da się utrzymać stałej równowagi między bezrobociem a inflacją. Gdyby Fed spróbował na siłę utrzymać zbyt niski poziom bezrobocia, skutkiem takich działań byłaby nakręcająca się spirala inflacji.

Podobny argument dotyczy dystrybucji dochodu pomiędzy pożyczkodawcami a pożyczkobiorcami. Aby to zrozumieć, zastanówmy się nad logiką ekonomiczną stojącą za wysokością oprocentowania. Wierzyciele pobierają po pierwsze odsetki rzeczywiste (rekompensatę za czasowe ograniczenie siły nabywczej), po drugie premię na pokrycie nieoczekiwanej inflacji. Owa premia inflacyjna kompensuje obniżoną przez inflację siłę nabywczą pieniędzy, gdy zostaną zwrócone. Na przykład oprocentowanie obligacji amerykańskiego Skarbu Państwa wynosi z reguły około 3 procent stopy rzeczywistej plus premia inflacyjna, więc jeśli oczekiwania inflacyjne wynoszą 4 procent, łączne oprocentowanie obligacji wyniesie 3 plus 4 punkty procentowe, co razem daje 7 procent. Fed może spowodować przeniesienie dochodu na rzecz pożyczkodawcy poprzez nagłe obniżenie inflacji, co oznacza, że wierzyciele (czyli na przykład posiadacze obligacji Skarbu Państwa) pobierają nadmierne wynagrodzenie z tytułu inflacji. A zatem, jeśli inflacja zostanie obniżona do 3 procent, pożyczkodawcy dostają 1 procent ekstra w postaci zwiększonej siły nabywczej. Jednak z ogromnym prawdopodobieństwem będzie to nadmiar wyłącznie chwilowy. Gdy już wierzyciele i dłużnicy przywykną do niższej stopy inflacji, premia inflacyjna oczywiście spadnie. Wówczas równowaga między przychodami pożyczkodawców i pożyczkobiorców ustabilizuje się ze stopą na poziomie 6 procent i wszystko wróci do poprzedniej normy.

Nawet gdyby Fed miał ochotę wpłynąć na redystrybucję dochodów, nie dysponuje odpowiednimi narzędziami, którymi mógłby się w tym celu skutecznie posłużyć. Co więcej, próby sterowania redystrybuqą dochodów mogłyby tylko zachwiać stabilnością gospodarki, szkodząc rynkom kapitałowym i powodując obniżenie przychodów w ogóle. Gdyby Kongresowi zależało na redystrybucji dochodów, mógłby skorzystać z innych, bardziej odpowiednich narzędzi, takich jak własna polityka w zakresie podatków lub ubezpieczeń społecznych. Podobnie gdyby Kongres chciał osiągnąć bardziej długotrwały spadek stopy bezrobocia, powinien wprowadzić ustawy zwiększające iniq’atywę podejmowania pracy lub pomagające w jej poszukiwaniu.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>