OCENY NIE PO MYŚLI KOLEGÓW – FED CZ. II

Do września 2007 roku, gdy kryzys na rynkach kapitałowych zaznaczał się coraz silniej, większość ekonomistów zaczęła się spodziewać powtórki kryzysu finansowego z 1998 roku, kiedy to po trzech cięciach stóp przez Fed, za każdym razem o 25 punktów bazowych, rynki wróciły do normy, a gospodarka znów mogła piąć się w górę. Konsensus opublikowany przez Bloomberga we wrześniu 2007 pokazywał wzrost PKB o 2,5 procent oraz stopę funduszy w kolejnym roku na poziomie 4,75 procent. Najniższa prognoza mówiła o wzroście PKB na poziomie 0,9 procenta na przestrzeni kolejnych czterech kwartałów (budownictwo mieszkaniowe nie zostało już w tej ankiecie ujęte) oraz o stopie funduszy spadającej przez kolejny rok do 3,25 procent.

Jeszcze trzy miesiące później, w grudniu 2007 roku, prognozy wciąż wyrażały nadzieje na pomyślną przyszłość. Za 12 miesięcy spodziewano się wzrostu PKB na poziomie 2,2 procent oraz stopy funduszy wynoszącej 3,5 procent. Najbardziej pesymistyczna prognoza zakładała niewielką recesję na początku 2008 roku, wynoszącą nie więcej jak -0,5 procent kwartalnie, a także spadek stopy funduszy przez rok do 3 procent9.

Z tego przeglądu danych historycznych można wyciągnąć oczywistą lekcję, z której wynika, że jeśli idzie o głębokość wpływu kryzysu finansowego na gospodarkę, Fed pomylił się niewiele bardziej niż większość ekonomistów. W sondażu przeprowadzonym przez „Wall Street Journal” mój zespół do opracowywania prognoz gospodarczych w Lehman Brothers znalazł się na pierwszym miejscu wśród sześćdziesięciu ekonomistów. Nie wspomniano przy tym, że pod względem trafności nasza prognoza na 100 możliwych punktów zdobyła zaledwie 43. Dodajmy jednak, że jury oceniające prognozy było bardzo surowe, gdyż średnia wyniosła 18 punktów. Jak na ironię, najbardziej pesymistyczny prognosta otrzymał zero punktów, gdyż przewidział recesję, tyle że znacznie za wcześnie. Widzimy więc, że rozwój sytuacji w 2007 roku był bardzo trudny do przewidzenia, nie tylko dla Fed.

Jak to się zatem stało, że tylu ekonomistów (oraz innych ekspertów) myliło się w swych prognozach? Utrudnienie polegało na absolutnie nieznanej uprzednio naturze tego kryzysu finansowego10. W ciągu ubiegłego dziesięciolecia na rynkach finansowych nie pojawiły się żadne rewolucyjne innowacje, obecna architektura finansowa nigdy nie została przebadana na okoliczność zbyt dużych obciążeń, dlatego też nie dysponujemy żadnymi danymi historycznymi, na których można by się oprzeć, prognozując, jakie jeszcze obszary ogarnie pożoga. Ponadto teoretyczne modele ekonomiczne słabo nadają się do wykorzystania w razie kryzysu na rynku kredytowym. Skutki akceleratora finansowego, o których pisał Bernanke, a które martwią wielu z nas, okazały się bardzo trudne do modelowania i na ogół nie są ujmowane w teoretycznych modelach statystycznych w ekonomii. Pod wieloma względami sytuacja prognostów w latach 2007 i 2008 przypomina mi tę z początku lat siedemdziesiątych, gdy nowy rodzaj szoku gospodarczego – kryzys na rynku ropy naftowej – zburzył wszelkie możliwe ich kalkulacje.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>