NOWA ROLA GREENSPANA: KIBITZER

Bernanke musiał również zmierzyć się z wyzwaniem, którego Greenspan nie doświadczył, to jest z zakamuflowaną krytyką ze strony swego słynniejszego poprzednika. Volcker po odejściu z Fed zajął się bankowością inwestycyjną i skierował swą uwagę na inne formy służby publicznej, powstrzymując się od uwag na temat stanu gospodarki czy aktualnej polityki monetarnej. Natomiast Greenspan powrócił do tego, czym zajmował się wcześniej, czyli doradztwa, i stał się wpływowym komentatorem sytuacji gospodarczej. Oczywiście unika otwartych wypowiedzi na temat polityki monetarnej, lecz inwestorom wystarczy czytanie między wierszami. Za zbyt wyraźne komentarze Greenspan został skarcony przez szefa Banku Anglii, Mervyna Kinga. Wspominając swego poprzednika, Eddiego George’a, King powiedział: „Jestem niezmiernie wdzięczny Eddiemu Georgetówi za to, że nie pojawiał się w radiu ani w gazetach i nie wypowiadał się na temat działań Komitetu Polityki Monetarnej. Gdy przyjdzie mój czas, też tak będę postępował”2.

Greenspan wskazywał zarówno na ryzyko inflacji, jak i na groźbę recesji. Na początku 2007 roku szacował ryzyko wystąpienia kryzysu przed końcem roku na jeden do trzech. W rzeczywistości gospodarka nie była uprzejma zwolnić, lecz Greenspan pozostał przy swoim stanowisku, podwyższając tylko prawdopodobieństwo do „blisko 50 procent”3. Sprytny czytelnik zaraz pomyśli sobie, że skoro Greenspan wskazuje na 50-procentowe ryzyko recesji, ma z pewnością na myśli, że Fed utrzymuje kurs poniżej krzywej, zatem powinien obniżać stopy szybciej, aby ograniczyć prawdopodobieństwo kryzysu. Przesłanie Greenspana było jednak znacznie subtelniejsze i znacznie bardziej złowrogie, gdyż on sam doskonale zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą inflacja. Uważał, że niedawne podwyżki cen towarów importowanych z Chin są oznaką zanikania ważnego ograniczenia dla inflacji w Stanach Zjednoczonych. To z kolei mogło uruchomić bardzo przykrą w skutkach sekwencję wydarzeń. Utrzymanie inflacji na poziomie zakładanych przez Fed Bemanke- go 1,5-2 procent stanowiących wyznaczony cel mogłoby wymagać stóp procentowych o wartościach dwucyfrowych, co „nie zdarzyło się od czasów Paula Volckera”4. Kreśląc następnie wizję przyszłości, Greenspan prorokuje: „Obawiam się, że moi następcy w FOMC, którzy będą się starali utrzymać stabilny poziom cen w nadchodzącym ćwierćwieczu, napotkają populistyczny opór ze strony Kongresu, o ile nie samego Białego Domu”5. Jeśli Fed ugnie się wobec takiej presji, inflacja może wzrosnąć do roku 2030 do 4, a może nawet 5 procent. Dlatego też Greenspan przepowiada straty dla posiadaczy obligacji związane ze spadkiem cen, osłabienie giełdy oraz nieznaczny wzrost cen nieruchomości.

W ciągu pierwszych dwóch lat Fed Bemankego dokonał zwrotu o 180 stopni. Rozpoczął od walki z inflacją, następnie przeszedł na pozycje neutralne, balansując pomiędzy ryzykiem recesji i upadku rynków finansowych a ryzykiem wy- puszczenia inflacji spod kontroli, by wreszcie zmienić kurs na zarządzanie ryzykiem kryzysu. Zwrot ten pokazuje, jak teorie Bemankego sprawdzają się w praktyce.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>