NOMINALNY BRAK ELASTYCZNOŚCI

Jak wspomnieliśmy, jedną z ważnych przyczyn Wielkiego Kryzysu była sztywność wynagrodzeń. W okresie skrajnej słabości gospodarczej firmy stają przed wyborem: obniżka płac czy redukcja liczby pracowników. Podczas Wielkiego Kryzysu mój dziadek przez kilka lat utrzymywał załogę mleczami w stałej liczbie, stosując swoistą obniżkę płac. Mianowicie część wynagrodzenia wypłacał w naturze – w produk- tach mlecznych. Takie postępowanie nie było jednak normą. Płace zaś nie spadły aż tak nisko, by mogło to spowodować powrót rynku pracy do równowagi. Bemanke pisze, że „dostosowanie płac nominalnych do sygnałów w postaci spadku popytu globalnego w latach trzydziestych przebiegało nadzwyczaj opornie i w sposób niepełny”. Przy spadku cen płace nominalne utrzymywały się na niezmiennym poziomie, czyli rzeczywiste wynagrodzenia rosły, mimo panującej wokół atmosfery niskiego popytu globalnego. „Dane ekonometrycz- ne stanowią stosunkowo silny dowód na poparcie hipotezy, zgodnie z którą powolna adaptacja płac nominalnych przyczyniła się do rozpowszechnienia się szoków monetarnych w czasie Wielkiego Kryzysu” – zauważa Bernanke. Dodaje również, że relacje między produktywnością a płacami nominalnymi na przestrzeni dziejów i w różnych krajach miewały odwrotny kierunek, choć były również bardzo silne12.

Praca, którą Bernanke poświęcił swoim badaniom nad Wielkim Kryzysem, nie jest bynajmniej zatęchłym podręcznikiem akademickim. Z tej lektury można wynieść kilka ważnych lekcji dla współczesności. Po pierwsze, że ważne jest unikanie kurczowego trzymania się sztywnych doktryn. Innymi słowy, cytując samego autora: „Instytucje ewoluujące i dobrze funkcjonujące w normalnych czasach mogą stać się przeciwproduktywne, gdy szoki egzogenne czy też pomyłki w prowadzonej polityce spychają gospodarkę na niewłaściwe tory”13. Po drugie, Bemanke nie sympatyzuje z koncepcją nakazującą eliminację wszelkich nieprawidłowości z systemu. W obecnej sytuacji oznacza to, że nie będzie sprzyjał oczyszczeniu gospodarki z wahań równowagi, działał na rzecz spowolnienia wzrostu wyłącznie w celu zmniejszenia deficytu handlowego, podnosił stopy procentowe, aby powrócić do wcześniejszych stóp oprocentowań oszczędności osobistych. Nie będzie też karać inwestorów za udzielanie kredytów osobom o słabej historii kredytowej. Fed nie zamierza dawać rynkom kaucji, ale też nie dąży do spowodowania upadku go- spodarczego w imię czystości polityki monetarnej. Po trzecie, z prac Bemankego wynika, że dopóki w gospodarce istnieją „nominalne braki elastyczności”, deflacji można zapobiegać zdecydowanymi działaniami. Cele inflacyjne wymagają niższej granicy, w pobliżu zera.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>