NIESPRZYJAJĄCE WARUNKI DLA FED CZ. II

Starzenie się pokolenia powojennego wyżu demograficznego również nadweręża krajowy potencjał wzrostu. Po przejściu na emeryturę osoby z tego pokolenia zostaną zastąpione przez mniejszą liczbę pracowników, więc tempo przyrostu siły roboczej znacznie spadnie. Sytuacja ta może się też pośrednio odbić na wydajności. Wzrost kosztów realizacji ubezpieczenia społecznego i opieki medycznej nałoży na budżet federalny ogromny ciężar. Utrzymanie równowagi między kontrolą wydatków, zmianami fiskalnymi i powstrzymaniem deficytu budżetowego będzie nie lada wyzwaniem. Nie ma tu prostych rozwiązań. Gwałtowny wzrost wymiaru podatków przygasi inicjatywę na rynku pracy i w inwestycjach, a duży deficyt budżetowy odsunie zasoby poza zasięg możliwości prywatnych inwestorów. Tak czy inaczej, wzrost wydajności pracy będzie prawdopodobnie spadać. Pierwszy pracownik z pokolenia baby-boomu ukończy 65 lat w 2011 roku, powinniśmy więc skończyć z myśleniem o szoku demograficznym jako o zjawisku, którym na razie nie musimy się przejmować.

W takich warunkach Fed, skoro dba o utrzymanie niskiej inflacji, będzie musiał dopuścić niższy poziom tempa wzrostu PKB, a prawdopodobnie także nieco wyższą średnią stopę bezrobocia. Próby utrzymania dawnego tempa wzrostu będą się wiązać z dodatkowymi ograniczeniami, gdyż można tego dokonać albo przez utrzymanie bezzasadnie niskiej stopy bezrobocia, albo przez dopuszczenie wyższej inflacji. Chociaż w swych wspomnieniach Greenspan znacznie przecenia takie ryzyko, Fed nie uchroni się przed wzrostem nacisków politycznych6. Na szczęście rosnąca presja startuje z bardzo niskiego poziomu, a władze Fed dobrze zapamiętały lekcję wyniesioną z lat siedemdziesiątych. Greenspan przepowiada, iż Fed w końcu ulegnie owej presji (patrz rozdział czternasty). Osobiście patrzę na to z większym optymizmem. Myślę, że przecenia on trudność tego zadania oraz nie docenia zespołu, który pozostawił. Najwcześniejszym sprawdzianem, czyja racja zwyciężyła, będzie rok 2010, kiedy nowy prezydent albo podejmie decyzję o ponownym mianowaniu na stanowisko prezesa Fed apolitycznego technokraty (czyli Bemankego), albo zastąpi go.innym kandydatem o podobnym zapleczu, albo też zdecyduje się na powtórzenie błędu z 1970 roku, kiedy to szefem Fed został człowiek uległy politycznie (to jest Burns), a potem osoba niedostatecznie przygotowana do pełnienia tej funkcji (w osobie Millera).

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>