JESTEM IKONĄ POPKULTURY – GREENSPAN CZ. II

Mimo początkowych wątpliwości ze strony opinii publicznej Greenspan pod koniec swej kadencji był już znacznie sławniejszy i bardziej ceniony niż Volcker. Gdy w 2006 roku ustąpił ze stanowiska, w sondażu przeprowadzonym przez ABC News i „Washington Post” 72 procent osób wysoko oceniało jego pracę, mimo że jednocześnie 60 procent źle oceniało kondycję amerykańskiej gospodarki6.

Telewizja domaga się twarzy, a przypominające Yodę oblicze Greenspana dobrze nadawało się na symbol prosperity, zarówno gospodarczej, jak i finansowej. Dziennikarze często używali jego nazwiska jako skrótu myślowego, oznaczającego Rezerwę Federalną wraz z dziewiętnastoma członkami Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. W oczach opinii publicznej to właśnie Greenspan trzymał stery polityki i ustawiał rynki według swych delfickich wizji gospodarki. Przed rozpoczęciem każdego posiedzenia Fed kamery towarzyszyły prezesowi na schodach budynku w Waszyngtonie, a po wielkości jego teczki próbowano odgadnąć, jaki kierunek obierze tego dnia polityka finansowa. Spekulowano, że wypchana teczka oznacza, iż Greenspan ma jakieś obawy, cienka teczka natomiast miała wskazywać, że wszystko jest jak należy. W swych wspomnieniach Greenspan powraca do zagadkowej grubości swej teczki i twierdzi, że zależała od tego, czy wziął z domu lunch7. Musiał jednak bardzo lubić przedstawienia, jakie rozgrywały się na schodach siedziby Fed, gdyż z łatwością mógł uniknąć ciekawskich spojrzeń, gdyby tylko użył wewnętrznego wejścia, tego, które ze względów bezpieczeństwa służyło prezesowi po zamachach z 11 września.

Rolą, jaką odegrał w ratowaniu rynków zarówno w 1987, jak i 1998 roku, zaskarbił sobie wdzięczność i uznanie inwestorów. W lutym 1999 roku tygodnik „Time” umieścił jego podobiznę na okładce, z Robertem Rubinem i Laurence’em Summersem w tle oraz podpisem: „Komitet na Rzecz Ocalenia Świata”8. Raz po raz powracając do dyskusji na temat rynku aktywów – akcji w końcu lat dziewięćdziesiątych, a nieruchomości w nowym milenium – Greenspan przypominał inwestorom, że lepiej zważać na to, co się dzieje wokół. Mógł mieć rację albo nie, wspominać o „irracjonalnym entuzjazmie” bądź o „zbiorowej mądrości” inwestorów, tak czy inaczej, za każdym razem jego słowa wywoływały poruszenie na rynku. Obwołano go twarzą „nowego paradygmatu” w ekonomii, a jego znakiem firmowym stało się wczesne rozpoznawanie trendu wznoszącego produktywności, na temat którego często się wypowiadał.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>