GREENSPAN I ZARZĄDZANIE PRZEZ ZAMIESZANIE

Czasami Greenspan próbował także posługiwać się „konstruktywnym wyprowadzaniem rynków w pole”. Nie ma żadnych reguł określających, na ile jawnie ma działać Fed. Na przykład na zewnątrz Fed występuje w roli tego, kto panuje nad sytuacją, kto doskonale wie, co robić w sytuacjach kryzysowych, kto nie krzyczy „pali się!”, gdy tylko inwestorzy kierują się do wyjścia. Jednak Greenspan próbował zarządzać zachowaniem rynku również w spokojniejszych czasach i siłą rzeczy niejako wpuszczał wszystkich na fałszywy trop, zarówno w kwestiach taktycznych, jak i strategicznych.

Największym takim zmyleniem tropów było ponawianie zapewnień, że Fed nie stworzył liczbowo wyrażonego celu inflacyjnego – że czegoś takiego po prostu nie ma. W rzeczywistości jeszcze w 1996 roku zgodził się na cel w zakresie CPI na poziomie 2 procent, a zostało to ujawnione dopiero po opublikowaniu transkrypcji z posiedzeń FOMC z tego okresu, czyli w 2001 roku. Na poziomie taktycznym Greenspan nieraz próbował grać na oczekiwaniach rynków co do polityki Fed. Na przykład na posiedzeniu w listopadzie 2000 roku, gdy z rynków zaczęły napływać sygnały, iż spodziewają się złagodzenia polityki przez Fed, Greenspan opowiedział się za koniecznością utrzymania twardego kursu, gdyż „nawet jeśli wierzymy, że ryzyka są na dzień dzisiejszy autentycznie zbilansowane, rynek nie uwierzy, że tak właśnie to widzimy. W związku z tym, gdybyśmy teraz doprowadzili do stanu równowagi, niemal na pewno wkrótce pojawią się warunki finansowe, które będą z bieżącej perspektywy pozostawiać zbyt dużo swobody”16. Innymi słowy, obawiał się, że inwestorzy posłużą się „dekoderem mowy Greenspana” i zareagują przesadnie, odczytując ruch w kierunku neutralności jako nieuchronny pierwszy krok w kierunku złagodzenia kursu.

Podobny brak szczerości wobec rynków ma dwa poważne minusy. Po pierwsze, nie za dobrze to działa. Ekonomistom i maklerom na Wall Street dobrze się płaci za umiejętność patrzenia poprzez zasłonę dymną. Dlatego próby prowadzenia rynków za rękę mogą wprawdzie okazać się do pewnego stopnia skuteczne, lecz tylko pod warunkiem wymyślenia nowych metod na zmylenie inwestorów. Jak to się mówi, jeśli ktoś dał się nabrać, wstyd dla oszusta. Jeśli ktoś dał się nabrać dwa razy, sam powinien się wstydzić. I rzeczywiście, brak jasnego przekazu spowodował dokładnie taką dynamikę, jakiej Greenspan obawiał się w 2000 roku. Zamiast rozumieć dosłownie przekaz płynący z Fed, rynek poszukiwał ukrytych treści, czego skutkiem były błędy w interpretacji oraz nerwowa, nadmiernie gwałtowna reakcja.

Drugim minusem braku otwartości jest podważanie wiarygodności Fed w oczach opinii publicznej. Zakodowane oświadczenia, konstruktywne niedomówienia oraz próby zarządzania oczekiwaniami rynku przyczyniają się do rozwoju populistycznego poglądu, iż Fed coś ukrywa. William Grei- der w Tajemnicach świątyni stawia tezę, że Fed, skądinąd potężna instytucja, celowo ukrywa swoje postępki i unika publicznych rozliczeń. Fed nie powinien robić nic, co skłania do podobnego myślenia.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>