GREENSPAN I DYLEMATY WOKÓŁ BANIEK FINANSOWYCH CZ. III

Czytając te słowa z perspektywy czasu, jesteśmy przekonani, że były to założenia zdecydowanie błędne nawet wtedy wydawały się przesadnie optymistyczne. Po wysłuchaniu powyższej wypowiedzi Greenspana zajęliśmy wraz z Joe Abate’em odmienne stanowisko: choć na ogół lokalne rynki nieruchomości nie są faktycznie powiązane, w warunkach koniunktury wiatach 2004 i 2005 zaczęły mieć ze sobą wiele wspólnego, zarówno z powodu pojawienia się rozlicznych, łatwo dostępnych produktów kredy towych, jak i ze względu na rosnącą grupę nabywców inwestujących wnieruchomości wcelach spekulacyjnych30. O ile między obydwoma miastami o nazwie Portland nie ma bliższego związku, o tyle można było zauważyć coraz wyraźniejsze oznaki epidemii obejmującej zachodnie stany oraz Florydę. Wydawało się czymś więcej niż tylko zbiegiem okoliczności, że inflacja cen domów gwałtownie przyśpieszyła pomiędzy rokiem 2003 a 2004 we wszystkich pięćdziesięciu siedmiu większych aglomeracjach zachodnich stanów. Rosnąca świadomość tej zależności miała istotne znaczenie, gdyż wrezultacie rynki te z większym prawdopodobieństwem mogły zacząć wzrastać lub upadać wspólnie, stwarzając znacznie poważniejsze ryzyko szoku gospodarczego o znaczeniu ogólnokrajowym.

Dyskutowaliśmy także o opinii Greenspana, który twierdził, że aby właścicieli mogła ogarnąć goirączka spekulacyjna, musieliby sprzedać swoje domy. Wiele osób zdało sobie sprawę z zysków, jakie mogą osiągnąć, inwestując posiadane oszczędności lub zaciągając pożyczkę pod hipotekę własnego domu. Niektórzy zarabiali, zwlekając ze sprzedażą starego domu, mimo iż nabyli już nowy. Wreszcie – koszty transakcji były wprawdzie środkiem odstraszającym od spekulacji, lecz w wielu przypadkach spadały do wartości mniejszych niż połowa owych 10 procent wspominanych przez Greenspana. Płynął stąd dla nas jasny wniosek – że istnieje wysokie ryzyko synchronizacji spadku cen na wielu rynkach spekulacyjnych, co może wywołać szok na rynku nieruchomości i w gospodarce na skalę całego kraju31.

Mam jedną prostą radę dla Fed. Gdy rynki aktywów zaczynają się przegrzewać, lepiej nie dolewać oliwy do ognia przez zaprzeczanie faktowi pojawienia się bańki, ani też przez usilne twierdzenie, że to podstawowe prawa ekonomii pchają ceny w górę. Można by to ująć w formie porzekadła: „Jeśli nie masz nic złego do powiedzenia, lepiej nie zabieraj głosu”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>