GREENSPAN I DYLEMATY WOKÓŁ BANIEK FINANSOWYCH CZ. II

Greenspan zachęcał do tworzenia się baniek aktywów także przez głoszenie, iż wzrost cen można wyjaśnić działaniem podstawowych praw ekonomii, oraz przez zaprzeczanie, ja- kobyśmy mieli do czynienia z jakąkolwiek bańką. O ile w 1996 roku wspominał o możliwości „irracjonalnego entuzjazmu” na giełdzie, o tyle z czasem przyjął względem pojawienia się bańki giełdowej postawę agnostyka. W styczniu 1999 roku powiedział: „Jak wielokrotnie zeznawałem przed Kongresem, wierzę zasadniczo, że znacząca generacja zysków kapitałowych w ostatnich latach jest wynikiem gwałtownego spadku oczekiwań inflacyjnych i związanych z nim premii za ryzyko oraz ogromnego postępu w szerokim spektrum technologii, które stały się podstawowym motorem rozwoju w latach dziewięćdziesiątych”26. W 1999 roku utrzymywał również, że „pojawienie się bańki z reguły można stwierdzić po fakcie. Aby wyczuć bańkę zawczasu, należy przyznać, że setki tysięcy dobrze poinformowanych inwestorów są w błędzie. Stawianie na opcje sprzeczne z tym, co robi rynek, jest na ogół co najmniej wątpliwe”27. Hossa na giełdzie odgrywała w tworzeniu polityki rolę nieznaczną aż do roku 2000, kiedy to ostrzegł: „W sytuacji umacniania się gospodarki innych krajów oraz kurczenia się rynków pracy, od tego, na ile zostanie opanowany obecny efekt zamożności, będzie zależało, czy niezwykła ekspansja będąca jego skutkiem może zwolnić i nabrać trwałego tempa”28.

Podobny wzór postępowania miał miejsce w przypadku rynku nieruchomości. W czerwcu 2005 roku Greenspan przyznał, iż pojawiła się „piana na niektórych rynkach lokalnych”, lecz zagrożenie dla rynku ogólnokrajowego ocenił jako niskie29. Wyjaśnił, że rynek nieruchomości jest z natury odporny na działalność spekulacyjną, że rynki lokalne są tylko „luźno powiązane” oraz że „o ile inwestorzy mogą arbitralnie wyznaczać dla całego rynku ceny towarów takich jak aluminium, niezależnie czy mówimy o Portland w stanie Maine, czy o Portland w stanie Oregon, to z cenami nieruchomości rzecz się ma inaczej, gdyż domu przenieść się nie da. W konsekwencji zachowanie cen mieszkań jest bardzo różne w różnych obszarach kraju, a ceny w Portland w stanie Maine nie mają żadnego wpływu na to, co się dzieje w Portland w stanie Oregon. Większość właścicieli domów nie zdaje sobie zatem sprawy z akumulacji zysków z kapitału – będącej warunkiem podstawowym dla rynku spekulacyjnego – dopóki się nie przeprowadzi gdzie indziej”. Zwrócił także uwagę, że wysokie są koszty transakcji. „Prowizje i koszty zawarcia transakcji […] wynoszą średnio około 10 procent ceny sprzedaży”. Podsumowując, dodał: „Choć nie możemy wykluczyć możliwości wystąpienia spadków cen […], gdyby do nich doszło, prawdopodobnie nie miałyby istotnego wpływu na makroekonomię”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>