Felieton Greenspana do „Financial Timesa”

Zaostrzanie polityki przebiegało nie tylko powoli, lecz na dodatek polane było lukrem obietnic, że zmiany będą wprowadzane z umiarem, tak by nie nadwerężać gospodarki, lecz przywrócić normalny poziom stóp procentowych. W wypowiedziach przedstawicieli Fed niebezpieczeństwo powstania bańki finansowej było lekceważone, często natomiast mówiło się o „pianie” i o „niepowiązanych rynkach”. W wystąpieniu z czerwca 2005 roku Greenspan dowodził, że ceny nieruchomości istnieją w ramach absolutnie lokalnych rynków, w związku z czym nie może nastąpić załamanie synchroniczne, na szerszą skalę. Co więcej, ceny nieruchomości rosły wraz ze wzrostami stóp wprowadzanymi przez Fed. Jak wspomniałem wcześniej, polityka monetarna nie wpływa na gospodarkę poprzez czary, lecz na zasadzie zmuszania lub wywierania bolesnej presji na rynki aktywów. Gdyby więc Fed uwzględniał rosnącą bańkę na rynku nieruchomości, usłyszelibyśmy być może mniej wypowiedzi świadczących o trudnościach z przyznaniem, że bańka się pojawiła, a za to doświadczylibyśmy wzrostu stóp o 50 punktów bazowych, który z pewnością zostałby przez rynek dostrzeżony.

Greenspan napisał do „Financial Timesa” felieton pod wymownym tytułem Fed nie ponosi winy za bańkę na rynku nieruchomości15. Dowodzi w nim, że nie można obarczać Fed odpowiedzialnością za tę sytuację, gdyż bańki na rynkach nieruchomości „pojawiły się w latach 2001-2006 w gospodarce ponad dwudziestu krajów”, a zatem są zjawiskiem o charakterze globalnym. Zwraca uwagę na ogólnoświatowy spadek stóp procentowych oraz na agresywne zachowanie inwestorów i tym zjawiskom przypisuje całą winę. O ile darzę to stanowisko pewnym sentymentem, nie obarczam bowiem Fed wyłączną odpowiedzialnością za tę bańkę, o tyle mam świadomość, że i on przyczynił się do takiego, a nie innego rozwoju sytuacji. Prawdopodobieństwo wytworzenia się bańki jest większe na mniejszych rynkach nieruchomości, a na tak ogromnym i zróżnicowanym rynku jak Stany Zjednoczone o bańce w nieruchomościach nigdy przedtem nie słyszano. O wiele sensowniej brzmi porównanie baniek tworzących się w USA lokalnie, na przykład w Kalifornii, z bańkami na rynkach zagranicznych, w Australii czy Danii. Nawet wówczas jednak można zauważyć, że w USA pojawiły się bańki cenowe o rozmiarach znacznie przewyższających średnią. Ponadto Fed odgrywa wiodącą rolę w regulowaniu stóp procentowych nie tylko na rynku amerykańskim, lecz także w skali globalnej. Bardzo możliwe zatem, że brak reakcji Fed na oznaki tworzącej się bańki na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych miał swój udział także w powstaniu podobnej bańki cenowej w innych miejscach na całym świecie.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>