GDY W FED ROBI SIĘ GORĄCO CZ. II

Istnieje, jak się zdaje, tradyq’a, zgodnie z którą co jakiś czas któryś z populistycznych kongresmanów podejmuje wątek krytyki Fed. Chyba największym wrogiem banku centralnego był teksański demokrata Wright Patman, sprawujący urząd od 1928 do 1976 roku. Jak pisze Greider, Patman „poświęcił niemal całe pięćdziesiąt lat pracy w Kongresie na skrupulatne i metodyczne atakowanie Rezerwy Federalnej i jej uprzywilejowanej pozycji”9. Patman wierzył w to, co mówi populistyczna mitologia, mianowicie że Fed jest częścią spisku mającego na celu niesienie pomocy bankom, kosztem farmerów, robotników i małych przedsiębiorstw.

Po śmierci Patmana jego rolę przejął kolejny demokrata z Teksasu, Henry Gonzalez (1961-1999). Gonzalez rozpętał kampanię na rzecz odsłonięcia kulis działań Fed i, oczywiście, ograniczenia jego autonomii. Wśród jego propozycji znalazły się tak radykalne, jak usunięcie Volckera na drodze impeach- mentu czy transmitowanie posiedzeń FOMC przez telewizję. Sam zostałem wciągnięty w te rozgrywki, gdy pracowałem jako sekretarz w Nowojorskim Banku Rezerwy Federalnej. Kongresman Gonzalez poprosił o szczegółowe protokoły z zebrań zarządu każdego z dwunastu banków Rezerwy. Nad redakcją tych zapisów pracowaliśmy całą grupą, pieczołowicie usuwając z nich wszelkie treści o charakterze osobistym. Gonzalez liczył na ujawnienie jakiegoś mrocznego spisku w łonie Fed. To, co udało mu się wykopać, było już i tak wiadome. Na zebraniach zarządu omawia się naprawdę nudne sprawy (szczerze mówiąc, autoryzowanie protokołów powstałych w ciągu kilku lat nie przyczyniło się w żaden sposób do rozwoju mojego talentu pisarskiego).

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>