FALA ODPŁYWA ODNOŚNIE FED

W czasie prezydentury Billa Clintona presja na Fed zaczęła maleć, aż wreszcie prawie całkiem zanikła. Po wyborach prawie rok trwał swoisty miesiąc miodowy, w czasie którego władza wykonawcza zupełnie zapomniała o istnieniu Fed. W obliczu zaskakująco powolnego powrotu gospodarki do zdrowia Fed utrzymywał zaledwie trzyprocentową stopę funduszy federalnych przez cały rok 1993. Dopiero w grudniu zaczął sygnalizować, że stopy pójdą w górę, na co administracja początkowo zareagowała oporem. Jak mówił Clinton: „Nic nie wskazuje na to, byśmy stali w obliczu powrotu inflacji”. Dodał też, że dopóki w gospodarce nie pojawi się „rzeczywiste zagrożenie inflacją, wydaje się niestosowne, byśmy dławili gospodarkę, która i tak przeżyła już niejeden falstart” podczas wychodzenia z kryzysu lat 1990-199117. Jednak opór ten był łagodny. „Zasadniczą kwestią nie jest to, czy stopy procentowe pójdą w górę, lecz kiedy i jak bardzo” – przyznał Frank Newman, podsekretarz ministerstwa finansów do spraw finansów wewnętrznych18. W styczniu 1994 roku Sekretarz Skarbu Lloyd Bentsen przyznał, że oczekuje wzrostu stóp.

Gdy w 1995 roku Sekretarzem Skarbu został Robert Rubin, polityka łagodnej presji wobec Fed ustąpiła miejsca polityce oficjalnego nieangażowania się. Rubin argumentował, że zarówno gospodarka, jak i rynki finansowe będą działać lepiej, jeśli pozostawi się Fed swobodę działania. Prezydent Clinton poparł ten pomysł, pytając: „Czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach mógłby pomyśleć, że zrobimy cokolwiek, by zmienić coś w kwestii niezależności Fed?”19.

Mimo bagażu wspomnień o sporach między swym ojcem a Greenspanem George W. Bush również przychylił się do idei niemieszania się w działanie Fed. Na pierwszym spotkaniu z Greenspanem po wyborach Bush powiedział: „Mam pełne zaufanie do Rezerwy Federalnej i […] nie będziemy próbowali podważać waszych decyzji”20. Nie były to czcze obietnice. Administracja Busha faktycznie w żaden sposób nie komentowała kolejnych siedemnastu podwyżek, w tym trzech przeprowadzonych przez niesprawdzonego żółtodzioba – Bemankego. Biały Dom milczał nawet wtedy, gdy prasa finansowa krytykowała Fed za niedostateczną komunikację i za niechęć do uznania powagi zagrożeń dla rynków kapitałowych, jakie się pojawiły.

Dziś Fed ma najbardziej niezależną pozycję w całej swej historii. Oczywiście wciąż gdzieś pod powierzchnią istnieje stały nurt presji politycznej. Członkowie Kongresu nie krępują się udzielać porad, a prezes raz po raz jest wzywany na spotkania z poszczególnymi członkami lub komisjami. Jednak przez ponad dekadę obejmującą dwie prezydentury oraz sześciu sekretarzy skarbu, jak również kilka cykli zacieśniających, nie pojawiły się otwarte naciski na Fed ze strony władzy. Co więcej, liczba i zaciekłość krytyków w Kongresie stopniowo maleje. Mimo nie do końca jasnego umiejscowienia Fed w strukturze prawnej jest to obecnie instytucja o wyjątkowo silnej pozycji i dużej autonomii.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>