Cały ten Benjamin

Pierwszy rzut oka na nowego prezesa Fed zęsto spotyka się opinię, że prezes Rezerwy Federal- szą osobą w państwie. Podnosząc lub obniżając stopy procentowe, Fed emituje drobne fale, wprawiające w ruch cały rynek kapitałowy. Zmiany stóp mają wpływ na umacnianie się lub osłabianie gospodarki światowej, wreszcie – oddziałują na inflację. Trudno się zatem dziwić, że nic tak nie przykuwa uwagi inwestorów jak przemówienia szefa Fed. Wystarczy, że zasugeruje, jakie kroki mogą zostać podjęte w najbliższym czasie, by na międzynarodowych rynkach finansowych zapanowała radość lub smutek.

Mimo to nowy szef Fed, Ben Bemanke, pozostaje i dla inwestorów, i dla dziennikarzy postacią zagadkową. Pojawił się na stanowisku właściwie po cichu. Jesienią 2005 roku, gdy odbywał przesłuchania zatwierdzające, zainteresowanie senatu skupiało się na kontrowersji wokół nominacji sędziów Sądu Najwyższego, przez co jego sprawie poświęcono niewiele uwagi. Senat zatwierdził jego kandydaturę bez poważniej szych dyskusji i przy zaledwie jednym głosie przeciw, ze strony senatora Jima Bunninga z Kentucky, zagorzałego krytyka Fed. Przyczyną oddania głosu na nie był dla Bunninga fakt, że Bernanke, jego zdaniem, nadmiernie przypominał swego poprzednika, Alana Greenspana.

Zaprzysiężenie Bernankego 6 lutego 2006 roku wyznacza kres osiemnastoipółletniej kariery Greenspana. Poprzedni szef Fed był przez media zarówno ubóstwiany, jak i demonizowany. Książka o nim napisana przez dziennikarza Boba Woodwarda nosiła tytuł Maestro z uwagi na niezwykłą zręczność, z jaką Greenspan kierował gospodarką Stanów Zjednoczonych i rynkami finansowymi1. Po interwencji mającej na celu ratowanie rynków kapitałowych w 1998 roku magazyn „Time” umieścił podobiznę Greenspana na okładce (z Robertem Rubinem i Larrym Summersem w tle) z nagłówkiem głoszącym: Komitet ratowania świata2. Podczas dorocznej konferencji Rezerwy Federalnej w Jackson Hole w stanie Wyoming w sierpniu 2005 roku ekonomiści z Uniwersytetu Princeton, Alan Blinder i Ricardo Reis, zaprezentowali pracę zawierającą słowa: „Nikt dotychczas nie przypisuje Alanowi Greenspano- wi takich zasług jak doprowadzenie do upadku Związku Radzieckiego czy sukcesy drużyny Boston Red Sox, lecz jego legenda rośnie i pewnego dnia może dojść i do tego”3. W podsumowaniu autorzy stwierdzili: „Ma on wszelkie dane po temu, by zostać uznanym za najwybitniejszą postać w dziejach bankowości centralnej”4.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>